Ozempic

Byłam dziś u dermatologa i w trakcie rozmowy zdziwił się, dlaczego nie stosuję Ozempicu. Dopytywał też o jakieś leki doustne na cukrzycę. A ja biorę tylko insuliny: Tresibę i Liprolog i nic poza tym. Cóż, chyba się trochę z nim nie dogadałam i może źle mu wytłumaczyłam, że mam cukrzycę typu 1, a nie 2? Choć czytał skierowanie, na którym też był opis.
Wierzę mojemu diabetologowi i przyjętej przez niego metodzie leczenia, a o Ozempicu nigdy nie było mowy. Owszem, wiem, że to ostatnio bardzo modny lek, ale wydawało mi się, że raczej nie dla mnie. Na wszelki wypadek jednak poszperałam trochę i znalazłam takie wyjaśnienie.

Lek Ozempic (semaglutyd) jest oficjalnie zatwierdzony i stosowany w leczeniu cukrzycy typu 2.

Nie jest przeznaczony do stosowania w cukrzycy typu 1.

W cukrzycy typu 1 organizm nie wytwarza insuliny, a Ozempic działa poprzez stymulowanie produkcji insuliny w obecności glukozy (co jest niemożliwe w cukrzycy typu 1) oraz spowalnianie opróżniania żołądka i zmniejszanie apetytu. Osoby z cukrzycą typu 1 nadal wymagają insulinoterapii jako podstawowego leczenia.

Chociaż istnieją badania sugerujące potencjalne korzyści semaglutydu u osób z cukrzycą typu 1 (np. poprawa kontroli glikemii, redukcja masy ciała i zmniejszenie zapotrzebowania na insulinę), Ozempic nie jest obecnie zatwierdzony do tego zastosowania. Stosowanie go w cukrzycy typu 1 poza badaniami klinicznymi jest traktowane jako „off-label” i powinno odbywać się wyłącznie pod ścisłą kontrolą lekarza.

Cóż, wygląda na to, że doszło do nieporozumienia. To lekarza, u którego byłam trochę przypadkowo, po poradę w jednej sprawie. Tu akurat chyba dobrze mi poradził, zapisał mi leki i póki co – nie wybieram się na kolejną wizytę, ale nie wiem czy na wszelki wypadek jednak nie powinnam sprawdzić, czy na pewno mogę to stosować?
Generalnie mam zasadę, że informuję mojego lekarza POZ o wszystkich zaleceniach lekarzy specjalistów i przepisanych lekach. Tak na wszelki wypadek, żeby nic mi się nie zdublowało, albo nie stworzyło jakiejś mieszanki wybuchowej.

Rwa kulszowa

Dopadła mnie ostatnio rwa kulszowa – nawet nie wiedziałam, co to jest. Wprawdzie w wyniku badania MRI wyszły mi jakieś problemy z kręgosłupem, w tym jakieś stare złamanie jednego z kręgów, ale nie odczuwałam większych problemów. Jak się okazało – do czasu. Musiałam poszukać coś więcej na ten temat.

Rwa kulszowa, inaczej ischialgia, to zespół objawów związanych z uciskiem na nerw kulszowy lub korzenie nerwowe tworzące ten nerw. Nerw kulszowy jest najdłuższym i najgrubszym nerwem w ciele człowieka, biegnącym od dolnej części kręgosłupa przez pośladki i tylną część nogi aż do stopy.
Głównym objawem rwy kulszowej jest silny, promieniujący ból, który zwykle zaczyna się w dolnej części pleców lub pośladku i może rozciągać się wzdłuż uda, łydki aż do stopy i palców. Ból ten może mieć charakter rwący, piekący, kłujący lub przeszywający.
Inne objawy, które mogą towarzyszyć rwie kulszowej to:

    • Drętwienie lub mrowienie w nodze lub stopie
    • Osłabienie mięśni nogi lub stopy
    • Zaburzenia czucia
    • Czasami, w ciężkich przypadkach, problemy z kontrolą pęcherza lub jelit

Najczęstsze przyczyny rwy kulszowej to:

    • Przepuklina dysku międzykręgowego
    • Zwężenie kanału kręgowego (stenoza lędźwiowa)
    • Zespół mięśnia gruszkowatego
    • Zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa

Leczenie rwy kulszowej zależy od przyczyny i nasilenia objawów. W wielu przypadkach pomaga leczenie zachowawcze, takie jak odpoczynek, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, fizjoterapia i ćwiczenia. W niektórych sytuacjach konieczne może być leczenie operacyjne.

U mnie wyglądało to kiepsko. Przede wszystkim okropny ból  z prawej strony – od kręgosłupa aż do kostki. Budził mnie w nocy, rano wstawałam z bólem. W ciągu dnia też często mnie dopadał. Co gorsza leki przeciwbólowe działały tylko przez chwilę, potem wracało. Owszem, dostałam skierowanie na rehabilitację, ale termin wypada dopiero za kilka dni, muszę czekać.
A leki? Cóż, nawet Nimesil tylko łagodził, a nie niwelował. Męczyłam się tak prawie 3 tygodnie, dopóki lekarka nie zapisała mi nowego leku przeciwbólowego – Olfen. Efekt był naprawdę piorunujący – po 2 dniach praktycznie przestało boleć. Mam zapas leku na miesiąc, ale już teraz powoli zaczynam ograniczać i zamiast 2 tabletek dziennie – biorę tylko jedną. Pomaga.
W tym wszystkim najgorsze jest tylko to, że strasznie wariuje mi cukier: albo bardzo wysoki albo bardzo niski. Nie wiem, czy to przez stres spowodowany bólem czy przez leki?